
wywierzyska Albanii i Grecji
W dniach 1-9 maja odbyła się wyprawa Grupy Nurków Jaskiniowych do południowej Albanii i Grecji. Celem wyprawy było poszukiwanie nowych wywierzysk i rozwijających się dalej podwodnych jaskiń albańskich oraz nawiązanie kontaktu z ateńskim speleoklubem „Selas”. W wyprawie brało udział 4 speleonurków z GNJ: Dominik Graczyk („Honzo”), Mirek Kopertowski, Darek Lermer, Arek Nowak („Żaba”), 2 speleonurków po organizowanych corocznie przez GNJ Warsztatach Nurkowania Jaskiniowego: Krzysiek i Sebastian Dobrowolscy oraz osoby towarzyszące: Iza Lermer, Ula Kwiatkowska i Paweł Sławiński.
Po półtorej doby nieustannej jazdy i zaskakującym braku jakichkolwiek problemów na granicy albańskiej docieramy do pierwszego naszego celu w Albanii, wywierzyska w pobliżu miasta Kelcyre. Darek i Żaba nurkowali tu w zeszłym roku, na poprzedniej wyprawie, wiedzieliśmy że to miejsce ma „potencjał”. Z marszu przystępujemy do akcji rozpoznawczo-przygotowawczej i wykonujemy pierwsze nurkowanie. Dzielimy się na 2 zespoły: pierwszy to Darek i Mirek nurkujący w wywierzysku znajdującym się przy rzece, a drugi to Żaba i Honzo oraz Krzysiek i Sebastian Dobrowolscy nurkujący w położonej powyżej jaskini Petranik, z której okresowo wypływa woda. Jeziorko wywierzyskowe o głębokości ok.20 metrów nie puściło Darka i Mirka z powodu bardzo silnego wypływu z otworu. W jaskini w tym czasie woda była krystalicznie czysta, ale stojąca. Lustra wody obu opisanych problemów znajdują się na jednym poziomie, dlatego przyjęliśmy hipotezę o łączeniu się obu ciągów gdzieś pod wodą. Z tego powodu nurkując w jaskini Honzo używał „sondy prądowej”, tzn. tyczki z przymocowanymi na końcu sznurkami, które miały za zadanie wskazywać kierunek i siłę prądu. Po osiągnięciu 43m głębokości i 140m długości od otworu oraz stwierdzeniu dalszej kontynuacji ciągu zakończono nurkowanie. Noc spędzamy w urokliwie położonym nad rzeką pensjonacie i następnego dnia od rana kontynuujemy akcję eksploracyjną. Tym razem już tylko w górnym, perspektywicznym otworze. Nurkuje Mirek ze skonstruowaną przez siebie oddycharką SO-1 oraz Honzo z trimiksem 18/50. Mirek osiąga 51m głębokości i zostawia kołowrotek. Podejmuje go Honzo i płynie do 61m, ale po drodze napotyka rozwiniętą poręczówkę. Ktoś nas ubiegł… Wobec braku możliwości eksploracji Honzo zawraca. Podczas deporęczowania ciągu na głębokości 45m, w totalnym mącie (widoczność poniżej 10cm) nie może zdjąć punktu więc przecina poręczówkę za punktem (patrząc wgłąb jaskini) i wraca w kontakcie z poręczówką. W tym czasie poręczówka musiała utracić stabilizację na punkcie, gdyż staje się luźna. Honzo wybiera luz, ale poręczówka prowadzi w niewłaściwą stronę, w dół. Po kilku próbach i upewnieniu się, że prowadzi źle podejmuje decyzję o porzuceniu poręczówki. Po wynurzeniu się ponad mąt odnajduje kierunek uwarstwienia skał i tym sposobem wynurza się do miejsca gdzie odnajduje poręczówkę. Następnie nurkują Krzysiek i Sebastian Dobrowolscy osiągając 35m głębokości i stwierdzając, że poręczówka jest luźna, a widoczność zerowa. Pod wodą, gdzieś w mącie na głębokości 45m pozostają nasze fanty: zgubiony przez Żabę kompas oraz porzucone przez Honza kołowrotek i sonda. Nadal są do pobrania z tego miejsca
Udaliśmy się także do znanej w okolicy atrakcji turystycznej, wywierzyska Siri i Kalter, zwanego „Blue Eye”. Tu prąd wywierającej wody utrudniał nurkowanie, które właściwie ze względu na siłę wypływu było podwodną wspinaczką w dół. Bez silnych rąk i znajdowania odpowiednich chwytów zanurzenie nie byłoby możliwe. Było to bardzo pouczające nurkowanie ze względu na powrót do powierzchni: należało ograniczać prędkość wynurzania czepiając i klinując się w ścianach. Odbywanie przystanków dekompresyjnych nastręczało pewnych trudności.
Następnego dnia udaliśmy się w dalszą podróż, w kierunku Aten, gdzie oczekiwali nas rodacy będący członkami ateńskiego speleoklubu „Selas”. Po spotkaniu się z Edwardem Sarowskim i Izą, grotołazami mieszkającymi w Grecji, udaliśmy się na spotkanie do speleoklubu.Następnie udaliśmy się do niezwykle gościnnego domu Ewy Mazur i Edka Sarowskiego, gdzie rodacy podjęli nas obiadem oraz zapewnili nocleg.
Następnego dnia rano udaliśmy się na nurkowanie w zaczynającej się w morskim dnie jaskini, którą Grecy nazywają Limanaki. Na 11 m głębokości w dnie zatoki znajduje się 20-metrowa studnia o średnicy ok. 5-6m, na dnie której rozpoczyna się poziomy ciąg jaskiniowy. Występuje tu silny prąd do wewnątrz jaskini, o czym wiedząc byliśmy przygotowani: nasze dodatkowe zabezpieczenie stanowiła lina oraz przyrządy zaciskowe. Po nurkowaniu udaliśmy się na zwiedzanie pełnej starożytnych zabytków stolicy Grecji.
7 maja wyruszyliśmy, przebijając się przez ateńskie korki, w kierunku Polski. Po drodze mieliśmy jeszcze do wykonania nurkowanie w Polidrosso, urokliwie położonej jaskini wywierzyskowej. Jaskinia okazała się bardzo interesująca, bogata w formy naciekowe w pierwszej sali oraz studnie z krystalicznie czystą wodą, jednak zawalona po ok. 200m ciągu. Po wysuszeniu rzeczy i spakowaniu ruszyliśmy w trwającą półtorej doby podróż powrotną.
Dziękujemy Piotrowi Piórewiczowi i Centrum Techniki Nurkowej z Gdyni za serwisowanie naszych automatów oddechowych Apex oraz zaopatrzenie wyprawy w różnego rodzaju przejściówki i inne elementy wyposażenia nurkowego.
Dominik Graczyk
obszerniejsza relacja na stronie GNJ
http://www.gnj.org.pl/article.php?id=20 ... &sec=swiat